Wpisy

futbolfejs.pl: Jacek Magiera – trener, który (nie) powinien być księdzem

http://futbolfejs.pl/ekstraklasa/jacek-magiera-trener-ktory-nie-powinien-byc-ksiedzem/

Nazwisko nowego trenera Legii wszyscy już znają, chociaż klub jeszcze tego oficjalnie nie ogłosił. Na razie oficjalnie Jacek Magiera rozwiązał kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec. Od kilku dni trwa dyskusja czy jest to dobry wybór, czy poradzi sobie w ekipie mistrza Polski. Pytań i wątpliwości jest mnóstwo. Zebraliśmy je i zadaliśmy je ludziom, którzy doskonale znają i Magierę, i warszawski klub.

Scena 1
Młodzieżowa reprezentacja Polski, prowadzona przez Andrzeja Zamilskiego, gra z Nigerią. Do przerwy jest 0:0. Nie jest to zły wynik, bo ekipa z Afryki mocna, naszpikowana talentami. W przerwie do szatni wpada wściekły Zamilski. „Broda”, jak go nazywają piłkarze, rzadko przeklina, zwłaszcza że ma do czynienia z młodzieżą, ale od razu idzie jak burza w kierunku Magiery.
– Jacek, ku…, weź przypieprz temu Kanu! Co on tak was wozi?! – krzyczy.
– Trenerze, ja cały czas go kopię, ale on nie reaguje – mówi lekko przestraszony „Magik”.

To jedna z anegdot, którą obaj panowie wspominają ze wspólnej pracy. – Trochę już lat minęło, ale tę sytuację ciągle mam w pamięci. A przypomniała mi się, bo akurat przeczytałem kilka artykułów na temat Jacka. Trochę się zdziwiłem, bo według tych opisów, to Jacek powinien być księdzem, a nie piłkarze i trenerem – śmieje się Zamilski, były trener reprezentacji Polski w kategoriach od U-16 do U-23.

Czy Magiera nie jest przypadkiem za miękki na trenera Legii? Czy ma wystarczająco dużo charyzmy?
Ten wątek przewija się w opiniach wielu ekspertów. Tak też postrzega go większość kibiców, którzy wyobrażają sobie, że na rozpuszczonych piłkarzy Legii, nie ma innego sposobu, jak wziąć ich za mordę i przycisnąć do podłogi. Może wtedy uświadomią sobie, że muszą bardziej się postarać. Poradził sobie z tym Stanisław Czerczesow, Besnik Hasi już nie. Zamilski ma swoją teorię na temat rządów twardej ręki:
– Jeśli ktoś rzuca „ch” i „k” na lewo i prawo cały czas, to przestaje robić wrażenia. Inaczej gdy od czasu do czasu robi to osoba, po której się tego nie spodziewamy. Kto się zna na piłce, to wie jakie trzeba mieć cechy, żeby się utrzymać na nogach – dosłownie, czyli na boisku i w przenośni, czyli w szatni. Jacek ma ponad 200 spotkań w Ekstraklasie, to o czymś świadczy.
– W sytuacjach zapalnych, to zazwyczaj ja byłem tym, który ruszał na front w pierwszym szeregu, więc Jacek nie miał wielu trudnych akcji. Ale jestem spokojny, że nie będzie miał problemów z zawodnikami, którzy go znają. W Legii jest ich wielu, ale dla niego wyzwaniem będzie dotrzeć do tych, którzy niedawno przyszli. I nie chodzi mi tylko o szacunek, bo o to się specjalnie nie martwię, ale o to, żeby do nich dotrzeć i wyciągnąć to, co mogą dać drużynie. To jest najtrudniejsze zadania – mówi Jan Urban. I dodaje: – Ważna jest forma przekazu poleceń na treningach, na meczach. Jacek robi to klarownie, jest pewny tego co mówi. W ten sposób też szybko zdobywasz sobie szacunek u piłkarzy.

Czy to prawda, że potrafi być nieprzyjemny i uparty?
– Gdy wchodziłem do pierwszej drużyny z Arielem Borysiukiem i kilkoma innymi młodymi zawodnikami, był wtedy oddelegowany do opieki nad nami. I bywał w tym naprawdę upierdliwy. Tłumaczył nam pewne rzeczy wiele razy, nieraz to do nas docierało, a nieraz nie, ale po latach jestem mu wdzięczny. Rok temu byliśmy na weselu u Artura Jędrzejczyka i rozmawialiśmy na ten temat. Dziękowałem mu za tamte czasy, że trzymał nas w ryzach. Gdyby nie on, pewnie nie byłbym dziś tu, gdzie jestem – wspomina Maciej Rybus, podstawowy piłkarz reprezentacji Polski i Olympique Lyon.
– Jacek potrafi walczyć o swoje. Bywał krnąbrny i uparty. Ale to inteligentny chłopak, więc robił to na poziomie – mówi Zamilski.

Scena 2
Sezon 1999/2000. Magiera w Legii grywa ogony. W dziesięciu meczach tylko raz się zdarzyło, że zagrał całą jedną połowę. We wrześniu Dariusza Kubickiego zastępuje Franciszek Smuda i jest już tylko gorzej. „Magik” minuty spędzane na boisku może liczyć na palcach jednej ręki. Smudę denerwuje sposób biegania Magiery, drwi z jego techniki. W końcu mu oznajmia: „Chłopie, ty sobie szukaj klubu, bo u mnie nie pograsz”. Magiera pakuje walizki, wraca na kilka tygodni do Częstochowy, gdzie ćwiczy indywidualnie, głównie technikę. Wiosną jest podstawowym zawodnikiem Widzewa.

Czy Magiera może być tylko chwilowym strażakiem?
Wybór Magiery na pierwszego trenera pokazuje niespójność jeśli chodzi o filozofię prowadzenia drużyny przez władze Legii. Nie sprawdził się twardy, bezkompromisowy i nadpobudliwy obcokrajowiec Hasi, to teraz bierzemy spokojnego, zrównoważonego Polaka. Trochę jest w tym odbijania się od ściany do ściany, trochę to jest jak krosowe podanie przez całe boisko. Magiera decydując się na podjęcie rękawicy, na pewno odpowiednio się zabezpieczył, ale nie da się wykluczyć tego, że zimą nastąpi kolejny zwrot. Jak długo wytrwa na stołku – czy okaże się trenerem na lata?
– Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć, bo wszystko zależy od wyników. Ja już w kilku klubach byłem trenerem na lata, ale zmieniało się właścicielom – mówi Urban.

Scena 3
Magierze kończy się kontrakt z Legią. Henning Berg zmarginalizował jego rolę, wysyła mu zawodników z pierwszej drużyny i zaczyna sam sterować drugim zespołem. Magiera nie ukrywa, że to mu się nie podoba. Gdy dobiega końca jego umowa zostaje wezwany przez władze klubu.
– Przykro nam, ale nie przedłużymy z tobą umowy.
– To wszystko? Tak? To do widzenia.

Tak wygląda pożegnanie „Magika” z Legią. Zadra została, ale Magiera zna swoją wartość, ma poczucie, że nikt nie może mieć do niego zastrzeżeń, jeśli chodzi o przygotowanie merytoryczne. Pracuje sumiennie, jest systematyczny i dokładny. A przede wszystkim lubiany i szanowany przez piłkarzy.

Czy Magierze brakuje doświadczenia?
Magiera dopiero niedawno został trenerem pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec. Wcześniej prowadził jedynie drugą drużynę Legii w 4. lidze. Przez 7 lat był asystentem kolejnych trenerów: Jacka Zielińskiego, Jana Urbana, Stefana Białasa, Macieja Skorży, znowu Urbana. Za Berga został trenerem zespołu rezerw.
– Jacek na pewno przejął wszystko co najlepsze, od trenerów, z którymi współpracował – nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jacek rozegrał trochę tych spotkań dla Legii i to jest jego ogromny atut, zna specyfikę klubu, wie jak piłkarze reagują w pewnych sytuacjach – to Urban.
– O Jacku mówi się, że brakuje mu doświadczenia. A czy przy zatrudnianiu Berga i Hasiego nie było takich wątpliwości? – pyta Jacek Zieliński, były trener Legii, obecnie dyrektor sportowy Wigier Suwałki.

Czy nie jest to pochopny wybór władz Legii?
Nie wiemy dokładnie w którym momencie zdecydowano, żeby wyrzucić Hasiego. Informacja wyciekła w piątek. Jeszcze dwa dni przed spotkaniem z Borussią Dortmund prezes Bogusław Leśnodorski w wywiadzie, który ukazał się na naszej stronie, wymieniał atuty Albańczyka.
– Sposób wyboru szkoleniowca, to jest dla mnie najważniejsza sprawa. To jest proces. Z kandydatem przedyskutować trzeba wszystkie szczegóły: ustawienie, zawodników, metody pracy z pierwszą drużyną, pomysł na młodych zawodników. Kilka miesięcy temu, gdy Jacek nie pracował już w Legii, myślałem o zatrudnieniu go w Suwałkach. Odbyliśmy 3 albo 4 rozmowy. Po tych rozmowach doszliśmy do tego, jak Jacek widziałby pewne sprawy organizacyjne. To było coś, na czym można było się oprzeć w kolejnych spotkaniach. Nie doszło do nich, bo Jacek stwierdził, że z przyczyn osobistych na razie nie chce podejmować pracy – opowiada Zieliński. – Dla mnie to, jaką nieznajomością drużyny i realiów w Legii wykazał się Besnik Hasi, to był pokaz ignorancji. A mimo to został zatrudniony. Przy wyborze szkoleniowca nie można dać sobie nawinąć makaronu na uszy – dodaje.

Jak odbierają go piłkarze w szatni?
Zapytaliśmy o to zawodników Zagłębia Sosnowiec. Wiadomo, że tego typu opinie trzeba dzielić przez cztery, zwłaszcza w momencie, gdy przed nimi jeszcze jedno spotkanie po jego wodzą, ale nieszczerość można nieraz wyczytać między wierszami.
– Jest szczerą osobą, a to w piłce jest bardzo ważna cecha, a u trenerów różnie z tym bywa. Zwłaszcza w trudnych sytuacjach powinno się być szczerym z zawodnikiem, bo prędzej czy później prawda wyjdzie. Człowiek musi być przede wszystkim fair wobec siebie. On taki jest – mówi Sebastian Dudek. – Często rozmawia z młodszymi zawodnikami, którzy dopiero wchodzą do zespołu. Podpowiada im i daje rady. Cały czas powtarza, że może grać tylko jedenastu zawodników, a reszta ma być przygotowana i czekać na swoją szansę. Bo tą szansę każdy otrzyma i nie należy być złym czy obrażonym na kogokolwiek, a jeżeli otrzyma szansę a jej nie wykorzysta, to znów później musi czekać.
Łukasz Matusiak: – Trener Magiera nie mówi za dużo, ale za to konkretnie. Na siłę nie szuka kontaktu z zawodnikiem, woli rozmawiać w cztery oczy niż na forum.

Czy dla Magiery to dobry moment na przejęcie Legii?
Urban: – Tak, bardzo dobry. Legia jest na 14. miejscu w tabeli Ekstraklasy. Przed nią kolejne spotkania w Lidze Mistrzów. Jacek ma duże pole do popisu. W podobnym momencie obejmowałem i Legię za pierwszym razem, i Lecha rok temu. I chyba tego nie spieprzyłem tak do końca – twierdzi Urban.
Zamilski: – Niekoniecznie. Przejmowanie zespołu, który przeżywa kryzys nigdy nie jest łatwe. Nowy trener wchodzi do szatni, która jest… powiedzmy… bardzo zróżnicowana. Nie są to też piłkarze najwyższych lotów. Musi sobie poukładać współpracę z dyrektorem sportowym. Na jego korzyść działają za to dwie rzeczy: ma szacunek wśród kibiców i może stawiać swoje warunki.

Współpraca: Przemysław Rączka

http://futbolfejs.pl/ekstraklasa/jacek-magiera-trener-ktory-nie-powinien-byc-ksiedzem/